Dawniej Wojciech Gassowski śpiewał : „Gdzie się podziały,
tamte prywatki…” wspominając minione lata. A co my studenci możemy wspominać z
tych zmarnowanych lat studiów? Ostatnio przechodząc obok grupki rozmiękczonych
już alkoholem studentów dało się podsłuchać i wyczuć ubolewanie nad tym, że nie
mamy już Indeksów. Zdziwiłem się i stwierdziłem, że to idealny temat na posta.
No bo właśnie, gdzie te nasze Indeksy??
Wracając do miejsca zamieszkania, rozmyślając o tej grupce
Toruńskich żaków doszedłem do wniosku, że ikona naszych studiów, coś charakterystycznego
i rozpoznawalnego dla większości społeczeństwa zostało nam skradzione. Na rzecz
Usosa zostaliśmy pozbawieni indeksów, wszystko w imię nowoczesności i
usprawnienia. Jednak czy Usos jest takim usprawnieniem jak się go przedstawia,
czy warto było rezygnować z naszych „dzienniczków” na rzecz systemu
komputerowego? Nie chodzi już nawet o sam fakt, że w pewnym znanym toruńskim
klubie za każdą dwóję w indeksie dostawało się piwo za złotówkę. Mając indeks w
ręce czuło się władzę. Zawsze po nie zaliczonym ustnym egzaminie można było powiedzieć
profesorowi, że się zapomniało wziąć indeks
ze sobą. Idąc w drugą stronę, niemało było sytuacji, gdzie ocena wpisana
poprawnie do indeksu ratowała tyłek studentowi, bo ktoś popełnił błąd wpisując oceny
do Usosa. Dziś już nie mamy tego „asa w rękawie”, teraz musimy liczyć na to, że
nikt błędu nie popełni, a wiadomo, że mylić się jest rzeczą ludzką i nie rzadko
takie błędy się zdarzają.
Wielkie niezadowolenie studentów z uniwersyteckiego systemu obsługi
studiów da się najlepiej zauważyć podczas trwania rejestracji na konkretne
przedmioty. Zakładając, że planowane otwarcie rejestracji jest na godzinę 12.00
nierzadko zdarza się tak, że rejestrować się można dopiero po godzinie 16. Jednak
furorę robi rejestracja na konkretne zajęcia wychowania fizycznego. Np.
rejestracja na zajęcia z judo trwają z reguły nie dłużej niż minutę – dwie.
Chętnych jest tak wielu, że serwery są przeciążone, klikając na link „Rejestruj”
pozostaje się tylko modlić, żeby nie było lagów, lub też aby konkurencja miała
ten sam problem.
Warty opisania jest również incydent, który wydarzył się
jeszcze w starym budynku katedry etnologii, a mianowicie pewna studentka
etnologii tuż przed wykładem monograficznym pokłóciła się z wykładowcą o to,
kiedy wpisze do usosa oceny. Wykładowczyni stwierdziła, że w najbliższej wolnej
chwili postara się je wpisać, na co studentka odparowała, że ten sam tekst
słyszała 2 tygodnie wcześniej, przez jej lenistwo straciła możliwość ubiegania się
o stypendium naukowe. Wykładowczyni stwierdziła, że jest jej przykro, na co
studentka powiedziała, że przykro to może być tylko jej, a pani profesor może
być tylko głupio, bo pośrednio przez
głupie wymagania usosa, a bezpośrednio przez nią nie będzie miała się za co
utrzymać.
Gucio
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz